Protokół z sesji Rady Miejskiej z dnia 17 marca 2010 roku 

 

 

PROTOKÓŁ

z LIV sesji Rady Miejskiej w Przedborzu

odbytej w dniu 17 marca 2010 roku

W sesji udział wzięli radni wg załączonej listy obecności.

Ponadto w sesji udział wzięli:

Pan Miłosz Naczyński – Burmistrz Miasta

Pan Wojciech Karbownik – Sekretarz Miasta

Pani Elżbieta Młynarczyk – Skarbnik Miasta

Pan Tadeusz Michalski – Dyrektor Muzeum Ludowego w Przedborzu

Pani Danuta Kałuzińska – z redakcji bezpłatnego miesięcznika Rady Powiatowej SLD w Radomsku „ SLD Róbmy Swoje”

Pan Wojciech Mularczyk – członek Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Przeciwdziałania Alkoholizmowi

oraz mieszkańcy miasta.

Ad. 1.

Otwarcia obrad LIV sesji Rady Miejskiej dokonał Przewodniczący Rady – Krzysztof Zawisza, witając wszystkich przybyłych oraz stwierdzając na podstawie listy obecności quorum posiedzenia ( na 15 radnych – 13 obecnych ).

Ad. 2.

Przewodniczący odczytał proponowany porządek obrad, do którego Burmistrz Miasta zaproponował zmianę polegającą na wprowadzeniu do punktu 6 bloku uchwał ppkt j) w sprawie przystąpienia Gminy Przedbórz do realizacji projektów systemowych w ramach Poddziałania 7.1.1 Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

Porządek obrad po zmianie Rada Miejska przyjęła jednogłośnie 13 głosami.

Ad. 3.

Protokół z ostatniej sesji radni przyjęli jednogłośnie 13 głosami – bez odczytania.

Ad. 4.

Sprawozdanie z działalności Burmistrza Miasta w okresie między sesjami

-  przedstawił Pan Burmistrz Miłosz Naczyński.

- Radny Bobras zapytał kto będzie robił kanalizację na Majowej Górze – odp.: Przetarg wygrała firma z Kleszczowa, umowa jest już podpisana.

Ad. 5.

Sprawozdanie z działalności Komisji Rady w okresie między sesjami przedstawił Przewodniczący Komisji Rozwoju Gospodarczego i Rolnictwa – radny Jan Mąkosa.

Ad. 6.

Podjęcie uchwał:

a) w sprawie udzielenia pomocy finansowej Powiatowi Radomszczańskiemu

Po odczytaniu przez Przewodniczącego Uchwałę Nr LIV/322/10 przyjęto w głosowaniu jednomyślnie ( 13 głosów za na 13 radnych obecnych na sali ) i przekazano do realizacji.

b) w sprawie udzielenia pomocy rzeczowej dla Powiatu Radomszczańskiego

Uchwała Nr LIV/323/10 przyjęta została jednomyślnie 13 głosami i przekazana została do realizacji.

c) w sprawie zmiany w budżecie gminy Przedbórz na rok 2010

- Przewodniczący odczytał projekt uchwały poddając go głosowaniu Rady, które

przebiegało w sposób następujący:

za - 12 głosów

przeciw - 1 głos

wstrzymujących - 0

W związku z powyższym Uchwała Nr LIV/324/10 przyjęta została większością głosów Rady ( 13 radnych obecnych na sali) i przekazana została do realizacji.

d) w sprawie wyrażenia zgody na wyodrębnienie w budżecie gminy środków stanowiących fundusz sołecki

- Po odczytaniu projektu uchwały Przewodniczący poddał go pod głosowanie Rady, w którym oddano:

za - 11 głosów

przeciw - 0

wstrzymujących - 2 głosy.

Wobec powyższego Uchwała Nr LIV/325/10 przyjęta została większością głosów (13 radnych obecnych na sali) i przekazana została do realizacji .

e) w sprawie zmiany Uchwały Nr XVII/115/93 w sprawie określenia zasad usytuowania miejsc sprzedaży napojów alkoholowych na terenie miasta i gminy Przedbórz

- Burmistrz Miasta odczytał uzasadnienie do projektu ww. uchwały i dodał ponadto, że Przedbórz jest w specyficznej sytuacji, ponieważ zabudowa miasta jest ścisła i jeżeli mielibyśmy się trzymać przepisów, które obowiązywały do tej pory (50 m odległości), to większość placówek, które już prowadzą sprzedaż alkoholu należałoby zamknąć. Tak więc teraz nastąpi urealnienie przepisów do stanu rzeczywistego w mieście i gminie.

- Przewodniczący Rady oddał głos Panu Wojciechowi Mularczykowi, który powiedział, że to on jest sprawcą tego zamieszania, a problem tkwi w czymś innym i być może ta sprawa zostanie uregulowana zgodnie z prawem. Jak powiedział Pan Mularczyk wydane zostało zezwolenie na sprzedaż alkoholu w odległości mniejszej niż 50 m mimo, że jeszcze nie obowiązywała nowa uchwała Rady. Stąd wynikł ten problem. Sugerowałem, żeby zmienić tę uchwałę i dopiero wydać zezwolenie. Niestety stało się inaczej. Jeśli Państwo radni akceptujecie takie działania, to pogratulować. Mało tego, zostaliście Państwo ubezwłasnowolnieni, bo wtedy się mówiło, że zmienimy uchwałę, a decyzja o zmianie uchwały już wtedy zapadła, na komisji. Wtedy zapadła decyzja, że wy zmienicie, wtedy nie wiedząc zadecydowaliście Państwo, że ta uchwała będzie zmieniona. Ja skierowałem dziś pismo do Przewodniczącego Rady, żeby tę sprawę spokojnie przemyśleć. Nie wiem, jak by się Pani prawnik odniosła do tego, co przed chwilą powiedziałem, że wydało się decyzję nieprawidłowo, bo w tym uzasadnieniu nie ma nic na ten temat. Nie wiem czy podjęcie tej uchwały satysfakcjonuje Pana Auguścika. Dlatego sugerowałem w piśmie, żeby spokojnie zastanowić się, przejrzeć przepisy i zrobić tak, żeby było dobrze, zgodnie z przepisami. Pani prawnik w uzasadnieniu przytoczyła wyrok sądu, a ja w piśmie skierowanym do Pana Burmistrza ( z 26.02.2010 r.) przywołałem wyrok sądu, gdzie właśnie chciano zmienić odległość z 30 na 10 m, Rada podjęła uchwałę i sąd tę uchwałę unieważnił. Zasady powinny też obejmować sposób liczenia odległości.

- Radny Mąkosa – spytał gdzie jest określone, jak mierzy się te odległości.

- Pan Mularczyk: Nie jest to nigdzie określone, natomiast ustawa mówi, że te zasady może określić Rada. Trzeba jeszcze powiedzieć skąd wynikły te problemy. Miejski program przeciwdziałania alkoholizmowi został uchwalony na ostatniej sesji w starym roku i nikt z komisji, a przynajmniej ja nie dostałem go, chociaż powinniśmy go otrzymać rozstrzygając te sprawy.

- Radna Olejnik: Jestem przewodniczącą tej komisji i mogę powiedzieć, że nie było Pana na tej komisji, a wszyscy ten program dostali.

- Pan Mularczyk: Kolejna sprawa – proszę spytać członków komisji alkoholowej czy znają treść tej poprzedniej uchwały. Myśmy działali po omacku, nikt nam nie przedstawił tej uchwały. Ja przypadkowo dowiedziałem się kiedyś, jak było tu szkolenie z zakresu alkoholu, że to Rada decyduje – przecież my nie musimy tego tak śledzić. Komisja alkoholowa rozstrzygała nie wiedząc o tej uchwale.

- Burmistrz Miasta: Ale proszę, żeby mówić za siebie, bo ja też jestem członkiem tej komisji i wiedziałem.

- Pan Mularczyk: Reasumując – głównym problemem było to, że w uchwale jest 50 m, a ktoś przez lata to ignorował. Jeśli jest wyraźnie łamane prawo, to nie mogę nie działać. Każdy z Was, który wie, że jest prawo złamane, ma obowiązek działać. Niektórzy mówią, że ja też podpisywałem poprzednie zgody. Zgadza się, pewnie tak. Przejrzałem jednak całą ustawę i o tej komisji, w której my zasiadamy jest niewiele. Decyzję wydaje Burmistrz i on odpowiada za tę decyzję, on ma sztab prawników, ma czas do zastanowienia się, żeby wydać prawidłowo. Wtedy, jak ja mówiłem, że zostanie złamane prawo, to wszyscy się śmiali. Efektem tego może jednak będzie, że ta sprawa zostanie raz na zawsze uregulowana.

- Radna Olejnik: Skoro, jak Pan powiedział, na szkoleniu z zakresu alkoholu dowiedział się Pan o istnieniu takiej uchwały, a obowiązkiem obywatela jest zgłosić, kiedy łamane jest prawo, to proszę powiedzieć dlaczego Pan nie zgłaszał sprawy. Pan również składał do naszej komisji prośbę o wydanie zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych. Ja rozumiem, że do momentu, kiedy Pana osoby to nie dotyczyło - to mogliśmy wydawać wszystkie, a w momencie, kiedy osobiście Pana zaczęło to dotyczyć, Pan się bardzo zainteresował sprawą. Skoro obowiązkiem obywatela jest zgłaszać coś takiego, to dlaczego teraz?

- Pan Mularczyk: Sprawa wyniknęła w sposób naturalny. Mówimy pewnie o Panu Barabaszu, który wcześniej tam handlował. Zgoda. Podejrzewam, że było to podpisywane przeze mnie i przez innych członków komisji. Natomiast sprawa wyniknęła. W sytuacji, kiedy wniosek złożył nowy człowiek, w obliczu tego co już wiem, uznałem, że będzie złamane prawo.

- Radna Olejnik: Ale posiadając taką wiedzę, wiedział Pan, że jest sklep naprzeciwko liceum, że jest sklep „Rufi”. Dlaczego Pan nie przedstawił tego komisji, tylko owiał to tajemnicą do momentu, gdy Panu Auguścikowi daliśmy zezwolenie, dla Pana konkurencji. Rozumiem, że Pan przyznał, że wcześniej wyrażał Pan zgodę na wydanie zezwoleń obiektom, które znajdują się bliżej niż 50m. Ja w komisji alkoholowej działam dużo krócej, niż Pan, bo 3 lata. Pan, z tego co wiem, działa dwa czy nawet trzy razy dłużej, więc Pan łamał prawo przez kilka lat. Dlaczego Pan jako członek komisji, mając wiedzę po szkoleniu z zakresu alkoholu, nie zwrócił uwagi komisji jako zatroskany obywatel miasta, że sklep znajduje się naprzeciwko liceum, że Pan Barabasz ma sklep, a nasza komisja wydała zezwolenie, tylko teraz jak te sklepy funkcjonują już ileś tam lat? Sam Pan głosował za wydaniem zezwolenia tym wszystkim jednostkom. Ta uchwała zmieniana jest po to, by nie było tak, jak do tej pory, że część sklepów na tej uchwale bazuje i ma zezwolenie, a druga część nie ma, bo wszyscy mieszkańcy są równo traktowani w tej gminie. Do tego ma to doprowadzić. Chcę, żeby mi Pan odpowiedział. Może ja nie jestem na tyle bystra i uświadomiona, co Pan, nie posiadałam takiej wiedzy, a Pan ją w przeciwieństwie do mnie posiadał.

- Pan Mularczyk: Państwa celem jest, żeby tę sprawę uregulować w taki sposób, żeby nikt nie miał możliwości się doczepić. Dlatego proponowałem, żeby spokojnie to rozważyć, porozmawiać z różnymi środowiskami czy prawnikami i zrobić tak jak trzeba.

- Radna Olejnik: A dlaczego Pan jako zatroskany obywatel Przedborza nie przyszedł do Rady Miejskiej, tylko od razu Pan poszedł do mediów? Wiedział Pan, że będzie komisja, wiedział Pan, bo był Pan na komisji alkoholowej, że będzie to poddane do zaopiniowania na Komisji Obywatelskiej. Dlaczego Pan nie przyszedł i nie powiedział, że Pan chce rozwiązać ten problem raz na zawsze. Przedyskutowalibyśmy to i porozmawiali.

- Pan Mularczyk: To, co się stało wtedy na komisji nie świadczy o mojej niewiedzy, natomiast świadczy o niewiedzy i Pani przewodniczącej i komisji, która głosowała za. Jeżeli ustawa mówi o tym, że Rada może decydować, że Rada określa warunki, odległość itd. to daje kompetencje radnym. Komisja przegłosowała, że jak komisja gospodarcza czy któraś tam zaopiniuje, to wydamy to zezwolenie. Przecież to jest bez sensu – nie Komisja ma uprawnienia, tylko Rada. Dlatego ja protestowałem. Rozmawiałem z Burmistrzem i mówiłem – nie róbmy tego, bo będzie zadyma, rozmawiałam z Sekretarzem i wyśmiano mnie. Zdenerwowało mnie to i doprowadziło do takiej sytuacji.

- Burmistrz Miasta: W kwestii merytorycznej – do decyzji Rady należy określenie odległości punktów sprzedaży alkoholu. Niektóre punkty handlujące alkoholem można powiedzieć w sposób nielegalny funkcjonują, gdyż te decyzje były od iluś już lat wydawane, chociaż uchwała z 1993 r. mówi o 50 m odległości. Mamy kilkanaście, a może więcej placówek sprzedających alkohol, które są poniżej tych 50 m. Jeżeli chcemy prawnie funkcjonować, to trzeba zmienić tę uchwałę, a ingerencja w tę uchwałę dotyczy tylko odległości, żeby usankcjonować to, co istnieje na terenie miasta i gminy. Chciałbym, żeby nie było jakichś nieporozumień i stwierdzeń, że jeden ma poniżej, drugi powyżej 50 m. Należałoby uchylać wszystkie decyzje tym placówkom, które mają poniżej 50m, a więc chyba większość placówek na terenie miasta trzeba by pozbawić koncesji. Sprawą o wiele prostszą jest zmiana uchwały, zmiana odległości z 50 do 10 m. Nad nami jest przecież nadzór prawny i jeżeli coś będzie nie tak z tą uchwałą, to nadzór wniesie nam zastrzeżenia do uchwały. Jeżeli to uchwalimy, to prawo miejscowe będzie obowiązywało i każdy zgodnie z prawem będzie ten alkohol sprzedawał. Możemy również działać w ten sposób, że będziemy zgodnie z prawem uchylać te decyzje i zobaczymy, co wtedy się będzie działo i ile osób tu przyjedzie. Możemy jednak zmienić tę odległość uchwałą i wtedy rozwiążemy problem. Jeśli chodzi o sklep obok ZDZ, to mamy pozytywną opinię dyrektora, wyraził on zgodę, aby ta placówka sprzedawała alkohol na wynos. Natomiast ograniczenia typu godzinowego czy odległościowego, to przerabialiśmy już kilkadziesiąt lat temu i to się nie sprawdziło. Przede wszystkim to jest sprawa przestrzegania prawa przez sprzedawców, żeby nieletnim osobom nie sprzedawać alkoholu. Policja i Straż Miejska powinny tego pilnować, egzekwować prawo i nakładać sankcje wobec tych, którzy nieuczciwie sprzedają ten alkohol i łamią prawo.

- Radny Mąkosa zwracając się do Pana Mularczyka przytoczył interpelację Ministra Gospodarki w sprawie skreślenia artykułu 12 ustawy o wychowaniu w trzeźwości, który mówi o tym, że rady mogą ograniczać miejsce i ilość punktów sprzedaży alkoholu, ponieważ koliduje to z art. 22 i 32 Konstytucji RP (o ograniczeniu swobody działalności gospodarczej i o równości wszystkich obywateli wobec prawa). Radny powiedział, że komisja alkoholowa nie wydawała zezwolenia tylko Panu Auguścikowi, trzeba było zrobić to wcześniej i dziwi się, że nie zrobiono tego wcześniej. Gdyby nie wydano zezwolenia Panu Auguścikowi, to mógłby nas zaskarżyć, że ograniczamy jego swobodę wykonywania działalności gospodarczej. Uważam, że należy usankcjonować tę uchwałę, żeby miała ona realne przepisy, na podstawie których będziemy działali. Jest pozytywna opinia dyrektora. Wiem, że jest to dyskusyjna sprawa – 50 m, 10 m czy 15, ale mnie przekonuje to, że ten art. 12 ustawy jest do skreślenia, zablokowała to tylko minister zdrowia, bo byłoby to już skreślone. Przecież nie można jednemu ograniczać, a drugiemu nie. Trzeba na to też spojrzeć jeszcze w aspekcie ekonomicznym, bo przecież to przynosi określone dochody gminie. Dyrektor placówki oświatowej wydał opinię, że jemu to nie przeszkadza i ja osobiście jestem przekonany, że uczeń, który będzie chciał kupić alkohol, a sprzedawca mu go sprzeda, to czy on pójdzie 10 m czy 50 m to nie ma żadnego znaczenia. Tu należy innymi metodami walczyć. Tak jak powiedział Burmistrz - należy przestrzegać przepisy mówiące o tym, że nie wolno sprzedawać alkoholu nieletnim.

- Przewodniczący Rady dodał, że byłby problem gdyby Pan Auguścik dostał zezwolenie na sprzedaż alkoholu na miejscu, czyli z wyszynkiem, ale on dostał pozwolenie na sprzedaż na wynos, czyli bez spożycia. A to czy nieletniemu sprzedawany jest alkohol czy nie zależy tylko od uczciwości sprzedającego. Dużo większym problemem w Przedborzu jest pokątny handel nielegalnym alkoholem, niż to czy sklep będzie 50 m, 10 czy 15 m przy szkole lub innej instytucji. Uważam, że ta zmiana odległości w uchwale z 50 m na 10 m jest bardziej realna, rzeczywista. Jest bardziej życiową miarą odnoszącą się do stanu rzeczywistego.

- Radny Trzeciak stwierdził, że Pan Mularczyk obraził radnych mówiąc, że Rada została ubezwłasnowolniona. Jeśli chodzi o ten temat, to każdy projekt uchwały jest przygotowany na komisje i ten problem był poruszony na poprzedniej komisji. Właśnie poruszony był w ten sposób, że skoro poprzedni właściciel Pan Barabasz miał pozwolenie i od lat poprzednie komisje wydawały zezwolenia, nikt nie interweniował, to dlaczego teraz miałoby się zabraniać Panu Auguścikowi. Było również powiedziane, że przynajmniej 40-50 % sklepów trzeba by w Przedborzu zamknąć. Proszę więc nie mówić, że my radni jesteśmy ubezwłasnowolnieni, bo tego nie ma. Po to są komisje, żeby wypracować właśnie projekty uchwał i na nich dochodzimy się, sprzeczamy czy negocjujemy. Tak to było zaopiniowane właśnie jeszcze przed wydaniem decyzji. Była o tym mowa na jednej z komisji i zostało to większością głosów pozytywnie zaopiniowane. Dobrego karczma nie zepsuje, a złego kościół nie naprawi. Czy to będzie 10 m, czy 50 m, to jeśli ktoś będzie chciał kupić alkohol, to go kupi.

- Pan Mularczyk: Ta interpelacja to jest coś, co może się zdarzyć. Opierajmy się na tym, co obowiązuje na dzień obecny, nie było zmiany. Obowiązuje ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z 26 października 1982 r. z późniejszymi zmianami. W żadnym stopniu nie obraziłem Rady. Ta wypowiedź, że Rada to zaakceptuje, była zanim ta komisja się zdarzyła. Trzeba najpierw znać fakty, żeby później mieć pretensje. Jeżeli ktoś, zanim się spotkaliście, mówi, że to będzie na sesji przyklepane, to coś to znaczy.

- Radna Olejnik: Ja uważam, że te wszystkie sklepy przy szkołach, miejscach kultu religijnego to między innymi dzięki Panu funkcjonują, bo Pan za tym głosował, bo ja działam trzy lata, a Pan jest siedem lat w komisji.

- Wiceprzewodnicząca Barabasz zwracając się do Pana Mularczyka powiedziała, że nie wszyscy radni są członkami Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Przeciwdziałania Alkoholizmowi i nie wszyscy wiedzieli o tym problemie. Dowiedzieli się o tym na ostatniej komisji, na której był podejmowany projekt uchwały w sprawie zmiany tej odległości. Skoro Pan był na tych komisjach i wiedział o tym problemie, to mógł Pan zwrócić się do nas wcześniej i wtedy rozmawialibyśmy na ten temat.

Wiceprzewodnicząca odczytała następnie pismo, które w dniu obrad sesji wpłynęło od Pana Wojciecha Mularczyka do Przewodniczącego Rady Miejskiej.

- Radny Cieciura powiedział, że w tym samym miejscu był sprzedawany alkohol dużo wcześniej i wtedy w tej szkole mieściło się także gimnazjum, a więc dużo więcej dzieci i roczniki dużo młodsze. W tej chwili, jak wiadomo, jest to niepubliczna szkoła, nie ma tam tylu osób młodych, większość jest dorosłych, pełnoletnich. Dziwię się, bo wtedy Pan wyrażał zgodę na wydanie zezwolenia.

- Przewodniczący Zawisza po odczytaniu poddał projekt uchwały w sprawie zmiany Uchwały Nr XVII/115/93 w sprawie określenia zasad usytuowania miejsc sprzedaży napojów alkoholowych na terenie miasta i gminy Przedbórz procedurze głosowania, które przebiegało w sposób następujący:

za - 11 głosów

przeciw - 0

wstrzymujących - 2 głosy.

Uchwałę Nr LIV/326/10 Rada Miejska przyjęła większością głosów ( 13 radnych obecnych na sali ) i przekazała do realizacji.

f) w sprawie zmiany Uchwały Nr XXXII/191/08 w sprawie zmian w Strategii Rozwiązywania Problemów Społecznych Gminy Przedbórz na lata 2006 – 2010

Uchwała Nr LIV/327/10 przyjęta została jednogłośnie ( 11 radnych obecnych na sali ) i przekazana została do realizacji .

 

g) w sprawie wyrażenia zgody na zawarcie kolejnej umowy dzierżawy z dotychczasowym dzierżawcą na dzierżawę działki nr 178 położonej w obrębie Żeleźnica, gmina Przedbórz

Po odczytaniu Uchwałę Nr LIV/328/10 przyjęto w głosowaniu jednomyślnie ( 11 głosów za na 11 radnych obecnych na sali ) i przekazano do realizacji.

h) w sprawie wyrażenia zgody na sprzedaż nieruchomości w drodze publicznego przetargu ustnego nieograniczonego

Burmistrz Miasta wyjaśnił, że chodzi o działkę na ul. Żarnowskiej przy działce Pana Baczyńskiego, która została podzielona na pół, żeby ewentualnie rozwiązać w przyszłości wyjazd z ulicy Żarnowskiej. Połowa przylegająca do Pana Baczyńskiego będzie wystawiona na sprzedaż w formie przetargowej.

- Radny Łopaciński zapytał czy nie lepiej byłoby zostawić tę działkę na parking, który jest bardzo potrzebny przy targowicy.

- Burmistrz Miasta powiedział, że musiałby być zablokowany wyjazd od ulicy Koneckiej. Dzieliliśmy tę działkę, gdyż będzie zmieniana organizacja ruchu na tym skrzyżowaniu z ul. Żarnowską i tym bardziej nie można tam robić parkingu, bo stwarza to niebezpieczeństwo. Problem parkingu rozwiązany zostanie jak stopnieje śnieg i ziemia obeschnie, ale z drugiej strony działki Pana Baczyńskiego.

- Radny Mąkosa stwierdził, że najprawdopodobniej potrzebowalibyśmy zgody Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych na zrobienie parkingu przy drodze krajowej, a jeśli tak to stoimy na przegranej pozycji. Dobrze by było wstrzymać się z tym i zasięgnąć opinii na ten temat i dopiero jak się nie da nic zrobić, będziemy wiedzieli, że to miejsce nie nadaje się na parking, to wystawić to do sprzedaży.

- Burmistrz Miasta dodał, że będzie też ograniczenie, ponieważ na tej działce jest przepompownia.

- Radny Mąkosa zgłosił wniosek formalny o zdjęcie ppkt h) z porządku obrad sesji uzasadniając to wątpliwościami niektórych radnych i zaproponował, aby zaprosić na następne posiedzenie zainteresowanego kupnem tej działki Pana Baczyńskiego.

Wniosek przyjęty został przez Radę jednogłośnie 13 głosami za ( 13 radnych obecnych na sali ).

Wobec powyższego projekt uchwały w sprawie wyrażenia zgody na sprzedaż nieruchomości w drodze publicznego przetargu ustnego nieograniczonego został zdjęty z porządku obrad.

i) w sprawie przyjęcia Programu Ochrony Środowiska dla gminy Przedbórz na lata 2010- 2013 z perspektywą do roku 2017 oraz Planu Gospodarki Odpadami dla gminy Przedbórz na lata 2010-2013 z perspektywą do roku 2017 wraz z prognozami oddziaływania na środowisko

Uchwała Nr LIV/329/10 przyjęta została jednogłośnie ( 13 radnych obecnych na sali ) i przekazana została do realizacji .

j) w sprawie przystąpienia Gminy Przedbórz do realizacji projektów systemowych w ramach Poddziałania 7.1.1 Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki

Po odczytaniu Uchwałę Nr LIV/330/10 przyjęto jednomyślnie 13 głosami (13 radnych obecnych na sali ) i przekazano do realizacji.

Ad. 7.

Sprawy różne i wolne wnioski.

- Głos zabrała Pani Danuta Kałuzińska z redakcji bezpłatnego miesięcznika „SLD Róbmy Swoje” Rady Powiatowej SLD w Radomsku, która przeprosiła, że nie mogła przybyć na poprzednią sesję i wyraziła swoje zadowolenie, że krótki artykulik w gazetce wzbudził tyle sensacji, nie oczekiwała tego i nie było to jej celem. Chciałam, powiedziała Pani Kałuzińska, zwrócić uwagę nie tylko radnych, ale i mieszkańców Przedborza na to, że nie same sukcesy się ma, jak się sprawuje różnego rodzaju funkcje i o problemach i sprawach, które są do załatwienia trzeba także mówić. Dziwi mnie tylko, że najwięcej sensacji wzbudził jeden akapit. Nie było moim celem obrażenie któregokolwiek z radnych, nie była moim celem informacja o tym, który z radnych i czy w ogóle któryś z radnych ma obniżony podatek i jakiej wysokości. Interesowała mnie skala problemu. Jeśli były umorzenia podatku, bo uważam, że powinny być w uzasadnionych przypadkach, to Pan Burmistrz w następnym Biuletynie Informacyjnym napisze, że było 10, 50 czy 100 przypadków umorzenia podatków na kwotę 10 czy 50 zł, co stanowi 1% czy 10 % ogólnej kwoty podatków. Ale skoro rozpętała się wokół tego aż taka burza, redakcja gazety „SLD Róbmy Swoje” dostała informację od Pana Burmistrza i Pana Przewodniczącego, w której oświadczają, że żaden radny nie jest zwolniony od podatku, to my wystąpimy do Komisji Rewizyjnej o sprawdzenie czy rzeczywiście tak jest. Mnie nie chodziło tylko o radnych, radni są jednymi z mieszkańców gminy Przedbórz. Nie wiem ile jest przypadków, które uznane zostały za słuszne i stosowne, czy prawidłowo były dokonane obmiary i naliczenia podatków. Jeśli uznamy to za wiarygodne w redakcji, to ja na łamach gazety przeproszę, a jeśli okaże się coś innego, to są inne organy kontrolne, które to sprawdzą, bo sprawy zaszły za daleko. Ja naprawdę tego nie chciałam, intencja tego była zupełnie inna. Panie Przewodniczący i Panie Burmistrzu, jeśli chcecie znać moje zdanie, jako osoby piszącej ten artykuł, jako mieszkańca Przedborza, to uważam, że biznesmeni, ludzie interesu, którzy działają od lat na naszym terenie przy określonych kryteriach powinni mieć zmniejszone podatki. Bo jeśli oni inwestują, działają na rzecz środowiska, ograniczają bezrobocie, to postawmy czytelne kryteria, żeby nikt nie miał wątpliwości, żeby nikt nie pisał jakichś głupot albo snuł domysłów dlaczego Pan X czy Y być może ma, albo nie ma obniżony podatek. Ktoś działa, zatrudnia ileś tam osób, inwestuje - dajmy mu taką bonifikatę, dajmy mu taki bonus. Jeżeli są możliwości prawne, to tak powinno być. Ale to powinno być czytelne, nie osnute jakimiś domysłami. Ludziom, którzy działają na naszym terenie i robią coś dobrego dla Przedborza, dla gminy, dla powiatu to się należy. Na pewno są sytuacje czy przypadki losowe, zdarzyło się coś człowiekowi, spalił się, zalała go woda, była jakaś klęska żywiołowa – umarzamy mu podatek. Dlaczego mamy się tego wstydzić. Mnie imiona i nazwiska nie interesują. Ja pisałam o skali problemu, jeśli taki problem w ogóle jest. Jeśli by nie było problemu, to wydajecie swój Biuletyn, Pan Burmistrz pisze, że nie ma takiego problemu, podpisuje się pod tym i nie ma problemu. A tak skoro to jest taki problem, to ja nie mam innego wyjścia. Jest pismo skierowane do gazety przez Pana Burmistrza i Pana Przewodniczącego – musimy na nie odpowiedzieć i na to pismo odpowiemy.

- Burmistrz Miasta Pan Miłosz Naczyński: W artykule było stwierdzenie o sprawie umorzeń radnym podatku – wróble ćwierkają, że nie wszyscy radni płacą. Nie cytuję tego, ale takie sformułowanie padło. Dobrze, że Pani przyszła do nas, ale mogła Pani też przyjść do mnie czy do Komisji Rewizyjnej. Można przyjść przecież, ja wyjaśnię, jest komisja, są pracownicy, którzy zajmują się podatkami. Na pewno, jeśli chodzi o radnych - tutaj w pierwszej kolejności podjąłem sprawę ponownych obmiarów radnych, którzy prowadzą działalność gospodarczą. Podchodzę do tego w sposób uczciwy i rzetelny. Zresztą nie dotyczy to tylko radnych. Również inni mieszkańcy, w zależności od prowadzonej działalności, mieli przeprowadzone ponowne obmiary i przyniosło to efekt wymierny. Zmieniły się powierzchnie pod działalnością i pomimo nie zmieniających się stawek podatku wpłynęła spora kwota. Budżet gminy zasilił się na pewno o sporą kwotę. Mogę Pani podać dokładne dane nawet jutro, ile dzięki temu wpłynęło do budżetu dodatkowych środków. W miarę wolnego czasu pracownicy przeprowadzają te obmiary ponownie. Muszę powiedzieć, że na początku kadencji miałem telefony, że jedni prowadzą działalność i muszą płacić uczciwie, a inni mają zwolnienia od tego w sposób mniej formalny, płacą dajmy na to 40-50 % tego, co powinni płacić. Systematycznie to weryfikujemy. Nie jest to jakaś akcja rewolucyjna, żeby zrobić to nagle wszystkim, robimy to po kolei, powiadamiamy o tych obmiarach, żeby każdy przy tym był. Wszystko jest robione w sposób uczciwy i rzetelny. Sprawa umorzeń – jest ustawowy przepis, do którego się odnoszę, że jeśli jest umorzenie powyżej 500 zł powinno być to wymienione z imienia i nazwiska. Takie listy w urzędzie są zawsze umieszczone. Z tego, co wiem, w ub. r. nie było ich, ponieważ w 2008 r. nie było żadnych umorzeń powyżej kwoty 500 zł, jeśli chodzi o osoby fizyczne. Te umorzenia w skali roku teraz stanowią kwotę ok. 6-7 tyś na całą gminę. Jeżeli są to kwoty większe - dotyczyło to Państwa Wasilewskich chyba w 2007 r. – to idzie to na Komisję i wtedy Komisja się wypowiada. Dotyczy to większości rolnych umorzeń, bo wiadomo, że jeżeli są jakieś nieużytki, ktoś nie uprawia, sytuacja finansowa tej osoby jest krytyczna, to są wnioski. Opiniuję nie tylko ja, bo w zasadzie ja podejmuję na koniec decyzję, ale pracownik merytoryczny, wymagana jest pełna dokumentacja lekarska, o wynagrodzeniach i opinia sołtysa. W ten sposób sprawy umorzeń są rozwiązywane i mogę powiedzieć, bo kiedyś prosiłem o takie podsumowanie, że w ciągu ostatnich trzech lat było ok. 20 tyś umorzeń, a w poprzedniej kadencji to było ok. 70 tyś zł. Tak więc zmiana jest radykalna, bo o 60% zmniejszona jest ilość umorzeń. Im mniej jest umorzeń, to tym większy jest dochód gminy. Pracownicy podatkowi się starają. Wcześniej były powiadomienia o zaleganiu z wpłatą, nikt tego nie weryfikował, a teraz naliczane są odsetki karne i ściągalność jest bardzo duża. Nie ma dla nikogo ulg, nikt nie jest wyróżniony. Może się zdarzyć, że ktoś ma mniejsze podatki, a ma większą działalność, ale to spokojnie będzie weryfikowane i na bieżąco realizowane, ile zdąży się jeszcze w tym roku. Jako Burmistrz, który ma dbać o dobro gminy, nie mam sobie nic do zarzucenia, staram się wywiązywać z tego należycie. Zresztą nie tylko osoby indywidualne, weźmy targowicę – jak opodatkowane były osoby przyjezdne, które tutaj prowadziły działalność handlową. Do gminy w ciągu roku swego czasu wpływało 60-70 tyś zł, a teraz co roku to jest 160 tyś zł. Dzięki temu, że zostało to dokładnie dopilnowane, wszyscy płacą bez zmiany opłat, wzrósł dochód tak, że możemy coś za te pieniądze zrealizować. To są dosyć znaczne przychody. Natomiast każde działanie, jeżeli chodzi o ulgi, o których Pani wspomniała, to już jest kwestia Rady – czy przyjmie takie uchwały, czy nie. A jeśli chodzi o mój punkt widzenia, to ja twierdzę, że Przedbórz w porównaniu do innych takich małych miasteczek ma jedne z niższych podatków od działalności gospodarczej i nie jestem tutaj gołosłowny. A to wiąże się z kolei z inną sprawą – tam gdzie my stosujemy większe ulgi, tam mamy później mniejsze wyrównanie subwencji. Tak że im więcej ulg będziemy stosować, tym mniej dostaniemy pieniędzy z zewnątrz. Powinniśmy w miarę realistycznie do tego podchodzić nie zwiększając na dużą skalę tych opłat, żeby tych podmiotów gospodarczych jak najwięcej funkcjonowało na naszym terenie, ale musimy też dbać o ten dochód, żeby można coś później z tych pieniędzy realizować. Wiadomo, że można być hojnym, ale później nic nie można zrobić. To są dwie strony medalu. Trzeba egzekwować to, co się należy, żeby Rada mogła uchwalać inwestycje bieżące i trwałe majątkowe, żeby w tej gminie coś się działo, żebyśmy nie byli w jakimś zaścianku w województwie łódzkim.

- Pani Danuta Kałuzińska: Gdyby te artykuły w biuletynach były wszystkie podpisywane myślę, że nie byłoby takich nieporozumień. A mnie do tego, co napisałam sprowokowało takie zdanie: „W przeszłości miały miejsce swoiste bonusy dla bogatych”. To dlaczego tylko w przeszłości? A może i teraz? Może teraz też są jacyś wybrani? Ale zamknijmy może ten temat, nie chciałabym się już dalej do tego odnosić. Nie do końca się z Panem zgadzam, z tym co Pan mówił a propos umorzenia czy obniżenia podatków. Wierzę, że dobrze by było lokalny biznes wspomagać. Nawet poprzez to umorzenie podatków i mówić głośno o tym. Być może te pieniądze nie wrócą do gminy, do budżetu miasta, ale wrócą tutaj do nas. Poniekąd dzięki temu, że przez ileś lat w jakiejś części ktoś będzie miał umorzony podatek, to zatrudni dwie osoby na 10 czy 20 lat. Jest to korzyść dla gminy. Uważam, że również takimi kryteriami powinniśmy na to patrzeć. Czy nie warto by było się nad tym zastanowić. Ja myślę, że Państwo potraktowaliście ten mój artykuł jako wstęp do kampanii wyborczej, bo będę stanowiła zagrożenie dla kogoś. Być może będę stanowiła zagrożenie dla kogoś, ale na pewno nie na tym poziomie, o którym teraz Państwo myślicie i być może warto by było, żebyście mi pomogli, bo być może moje działania w przyszłości bardzo się przydadzą Przedborzowi i całej gminie. Podchodźmy do tego zdroworozsądkowo i czasami spróbujmy wykorzystać ludzi, którzy mają różne znajomości i możliwości gdzieś tam. Nie patrzmy na opcje polityczne, bo to jest najmniej istotne.

- Radny Kieruzal powiedział, że jako przewodniczący Komisji Rewizyjnej zobowiązuje się, że komisja zajmie się tym tematem w najbliższym czasie, jeśli przygotowane zostaną materiały odnoszące się do umorzeń czy obmiarów.

- Radna Olejnik stwierdziła, że wszystko by było dobrze, gdyby ktoś wcześniej, zanim coś napisze, zastanowił się nad czymś takim jak odpowiedzialność. Mieszkańcy, którzy przeczytali taki artykuł, a adresatem byli mieszkańcy Przedborza, odebrali to w ten sposób, że radni nie płacą podatków. Ja spotkałam się z tym osobiście zapytana czy ja nie płacę podatków. Dla mnie bardzo ważną rzeczą jest odpowiedzialność za słowo. Bo jak mówię, to konkretną rzecz do konkretnego adresata. Słyszałam takie opinie, że ci, którzy prowadzą działalność pewnie nie płacą. Tak to zostało odebrane. Można było napisać, że Pan Burmistrz nie wywiązuje się z obowiązku ustawowego, że powyżej 500 zł nie ma listy umorzeń, albo my jako mieszkańcy czy zainteresowani, zatroskani o losy prosimy w następnym biuletynie, aby Pan Burmistrz zamieścił listę. Wtedy to by było odebrane jako zainteresowanie problemem, a tu padły słowa, że radni nie płacą podatków. Ja to znam z odbioru ludzi. Prosiłabym o odpowiedzialność za słowa.

- Burmistrz Miasta: Są w Przedborzu dwa fora internetowe, przeglądałem je kiedyś, i tam już jest dyskusja ile to Burmistrz swoim umarza. To jest na tej zasadzie – ktoś podchwyci i dalej to ciągnie.

- Radna Olejnik: I patrzy się na nas, jakbyśmy byli uprzywilejowani.

- Wiceprzewodnicząca Barabasz stwierdziła, że skoro tak mówimy i pouczamy wszystkich o odpowiedzialności za własne słowa, za to co mówimy, to ja zobowiązuję się przynieść na kolejną sesję lub komisję biuletyny, które wydaje Pan Burmistrz i pokaże Państwu radnym, że Pan Burmistrz też w biuletynach kłamie.

- Przewodniczący Rady odnosząc się do wypowiedzi Pani Kałuzińskiej powiedział: Mnie nie przekonuje to, co Pani powiedziała. Potraktowałem to jako normalne oszczerstwo. Tam jest wyraźnie napisane, może to Pani źle ujęła, ale myślę, że dojdziemy do konsensusu i wyjaśnimy tę sprawę. Mnie oczywiście chodzi o samych radnych.

- Radny Mąkosa: Wracając do wypowiedzi Pani Kałuzińskiej na temat umorzeń dla przedsiębiorców, którzy inwestują, robią nowe miejsca pracy. Był taki temat w ub. kadencji, Burmistrz na pewno to pamięta, sprawa Techmłotu i podania o umorzenie podatku. Ja też jestem za tym, że jeśli ktoś inwestuje, zatrudnia ludzi, zmniejsza bezrobocie, to powinien mieć jakieś tam przywileje. Ta sprawa odbiła się drugim końcem kija, były takie stwierdzenia, że jeśli Techmłot zostanie potraktowany inaczej, to przyjdzie następny, dlatego Rada podjęła decyzję o nie umarzaniu. To są dwie strony medalu.

- Pani Kałuzińska: Ale my się nie do końca zrozumieliśmy. Co innego, jeśli przyjdzie nowa firma, która działa pół roku czy dwa lata i zgłasza się o umorzenie podatku. Nie, niech się wykaże, niech pokaże. Ale jeśli ktoś działa 10, 15 czy 20 lat na tym terenie, jest to firma rodzinna, on będzie działał przez następne 5 czy 25 lat, bo ma dzieci, które będą prowadziły tę działalność, wtedy tak. A nie, kiedy przychodzi jakaś firma krzak, która działa przez pół roku. Mnie chodzi o ludzi, którzy związani są z tym środowiskiem.

- Burmistrz Miasta: Ale tak właśnie jest robione. Pan Wasilewski, którzy prowadzi działalność i słabo mu wtedy szło – ta sprawa trafiła na komisję, która zadecydowała, że część starych podatków można umorzyć, ale resztę rozłożyć na raty i na tym się skończyło. Później ten Pan pisał znów o umorzenia, ale z góry powiedziałem, że raz można zrobić wyjątek, bo komuś może się noga podwinąć. Wtedy radni wyrazili zgodę, żeby ta jednorazowa pomoc nastąpiła. Tak to przebiega, w pojedynczych przypadkach każdy pisze wniosek, w większej kwocie jest to dawane na komisję, bo ja też nie chcę samodzielnie podejmować takiej decyzji, zawsze jest szersze grono, radni mogą się wypowiedzieć czy należy danej osobie pomóc, czy nie. W takich kwestiach decydują zawsze radni. W przypadku kilkusetzłotowych czy kilkudziesięciu złotych, jeśli ktoś wydaje na lekarstwa kilkaset złotych miesięcznie, to wiadomo, że trzeba takiej osobie pomóc. Jest to wszystko udokumentowane. Po kontroli z RIO, którą mieliśmy na początku kadencji i dotyczyło to poprzedniej ekipy, były wnioski pokontrolne, które powinniśmy realizować, dotyczące umorzeń, dbałości o dochody gminy. Wszystko to staramy się w sposób rzetelny egzekwować i realizować, tym bardziej, że to jest dla dobra naszej społeczności. Były takie przypadki, że zamiast kilkudziesięciu metrów okazywało się, że jest kilkaset metrów pod działalnością, ale ja nie chciałem wprowadzać rewolucji, bo można było to bardziej rygorystycznie przeprowadzić. Nie na tym jednak rzecz polega, tylko na tym, żeby ludzie mogli dalej prowadzić działalność, a przeszłość, żeby została wyrównana dla wszystkich, żeby każdy miał takie same możliwości prowadzenia działalności gospodarczej. Myślę, że tu jest to robione w miarę systematycznie i należycie. Wszystkich podmiotów w gminie się nie zweryfikuje, ale systematycznie, już jest chyba ok. 100 sprawdzonych.

Ad. 8.

Wobec zrealizowania porządku obrad Przewodniczący Rady – Krzysztof Zawisza zamknął LIV sesję Rady Miejskiej w Przedborzu w dniu 17 marca 2010 roku.

 


Liczba odwiedzin : 845
Podmiot udostępniający informację : Urząd Miejski w Przedborzu
Osoba wprowadzająca informację : Paweł Olczyk
Osoba odpowiedzialna za informację : -
Czas wytworzenia: 2010-05-20 12:38:22
Czas publikacji: 2010-05-20 12:38:22
Data przeniesienia do archiwum: Brak